Dziś ostatni dzień tego pięknego roku. W ostatnim czasie co rusz natrafiam na wpisy, które podsumowują mijający rok.

Tak jak zawsze lubiłam robić na przekór modzie i innym, u mnie tego nie będzie, a przynajmniej nie dzisiaj 😉

Obiecałam kontynuację wpisów z Francji i o tym właśnie chcę ci dzisiaj opowiedzieć. Pamięć bywa zawodna, a wspomnienia wraz z upływem czasu zamazują się. Dlatego lubię dzienniki, pamiętniki i inne blogi. Mimo, że nie zawsze chcemy wszystko pamiętać, a po powrocie do starych zapisków często nam wstyd, to jednak mają one dużą wartość. Pokazują pięknie jaką drogę przebyliśmy od momentu tego wpisu, do dnia którego te zapiski czytamy. Jest to szczególnie przydatne kiedy dopada nas czy to jesienna chandra, zły humor czy inne paskudztwo, które każe nam myśleć, że do niczego się nie nadajemy i że nic w życiu nie osiągnęliśmy. Zapiski mają szczególną wartość dla samego autora.

Wróćmy jednak do tematu

Kolejny dzień francuskiej przygody dostarczył nam jeszcze więcej wrażeń. Tego dnia dołączyliśmy do reszty hiszpańsko- i anglojęzycznych turystów by zwiedzać Paryż z przewodnikiem. Sposób działania firmy New Europe jest świetny! Polega to na tym, że to turyści decydują ile chcą zapłacić przewodnikowi za oprowadzanie. Owszem wiąże się to z ryzykiem, szczególnie dla przewodnika, ale jest znacznie więcej korzyści dla obu stron. Chodzi o to, że wycieczka z założenia jest darmowa, jeśli uznasz, że nie miała żadnej wartości, nie płacisz. Jeśli jednak uznasz, że przewodnik był świetny, wynagrodzisz go taką kwota jaką uznasz za stosowną, już po wykonaniu usługi. Nikt nie narzuca ograniczeń. Nikt też nikogo nie zmusza do wędrówki, można zarówno dołączyć jak i odłączyć się od grupy w dowolnym momencie.

Nasz przewodnik był świetny! 😀 Nie była to tylko nasza opinia. Tego samego zdania było dwudziestu kilku innych towarzyszy wycieczki. Tym samym został on sowicie wynagrodzony. Nie chodzi tu tylko o finanse, ale gorące brawa jakie otrzymał, a także wdzięczność jaką został obdarzony przez nas wszystkich. Fakt, że Alberto jest meksykaninem pracującym we Francji oprowadzającym turystów w j. angielskim, jest kolejnym dowodem, że „sky is the limit” albo „sky isn’t the limit”.

Przewodnik Alberto, Paryż, Francja

Z Alberto spędziliśmy pół dnia. Zabrał nas we wszystkie ważne miejsca w Paryżu, które były w naszym zasięgu terytorialnym i czasowym. Na liście znalazły się takie miejsca jak Katedra Notre Dame de Paris, Luwr, Place de la Concorde, fontanna Michała Archanioła, most słynący ze średniowiecznych „dentystów”, park, w którym pary nocami „wyznają sobie miłość”, a także inne mniejsze i większe pomniki. Czas upływał nam nie tylko w doborowym towarzystwie. Wielokrotnie cofaliśmy się o kilka wieków, po to by móc sobie wyobrazić to o czym Alberto z taką pasją nam opowiadał. Nawet nie zorientowaliśmy się, a na nasza wspólna przygoda dobiegła końca.

Katedra De Notre Dame, Paryż, Francja
Katedra De Notre Dame, Paryż, Francja
Luwr, Paryż, Francja
Luwr, Paryż, Francja

Z miejsca, w którym pożegnaliśmy zacne towarzystwo, było już tylko „rzut beretem” do wizytówki Francji – wieży Eiffla. Zanim tam jednak dotarliśmy, zjedliśmy obiad w jednym z lokali na Champs-Élysées. Wiem, brzmi dumnie 😉 tak samo „dumne” były ceny. Stąd nasz wybór padł na tańszą wersję jaką był McDonald’s. Kolejny powód był taki, że nigdzie nie było kebabów, którymi z radością żywiliśmy się w Niemczech, a także fakt, że mnie już siły tak opadły, że nie ważne było co, byle coś zjeść 😛 Wiem, nie był to zbyt zdrowy wybór, ale cóż.

Champs-Élysées, Paryż, Francja

Kiedy odżyłam, mogliśmy kontynuować wędrówkę, po Champs-Élysées przyszedł czas na łuk triumfalny i spacer wzdłuż Sekwany pod wieżę Eiffla. Tam jednak zamiast wjazdu na górę, postanowiliśmy zrobić sobie sesję zdjęciową i odpocząć nieco u jej stóp. Wbrew oczekiwaniom, wieża nie wzbudziła we mnie większych emocji, ale też nie rozczarowała. Może dlatego, że dzięki Alberto, byliśmy na to przygotowani. Mimo wszystko tłumy jakie tam były zdały się przeczyć naszym odczuciom. Nie jestem w stanie stwierdzić, ilu turystów było tam po raz pierwszy, tak jak my, przyciągnięci wszechogarniającą reklamą. A może każdy znajduje w tym miejscu to, czego oczekiwał, niezależnie od obiegowej opinii?

Tak jak wiele jest gustów, tak też pewnie i wielu fanów wieży, którzy z zapalczywością próbowaliby mnie do niej przekonać. A może chodzi o wspomnienia jakie wiążemy z danym miejscem? Im one piękniejsze, za tym piękniejsze uznajemy dane miejsce? To by potwierdzało teorię, że „nie ważne gdzie, ale ważne z kim”.

Droga do hostelu, gdzie z radością walnęliśmy się na wyrka ze zmęczenia, była dość długa. Pozwoliła jednak zatopić się na chwilę w myślach. Zamyśleni opuściliśmy metro. Dopiero jednak po chwili dłuższego spaceru, zorientowaliśmy się, że wysiedliśmy na innej niż planowana stacji i właśnie w tym momencie znaleźliśmy się w towarzystwie czarnoskórych mieszkańców. To było troszkę dziwne, ale w zasięgu naszego wzroku byliśmy jedynymi białymi w tym miejscu i zaczęło nas to zastanawiać. Zanim jednak się zorientowaliśmy, że jesteśmy w Murzyńskiej dzielnicy, byliśmy już w miejscu, które znaliśmy z wcześniejszych spacerów. Minęła jeszcze tylko chwila, nim ujrzeliśmy zarysy naszego domu w drodze. Miejsce, w którym mogliśmy odetchnąć po całym dniu, przemyśleć, „przetrawić” mijający dzień i napić się darmowych drinków w hostelowym barze.

Był też czas by zaplanować kolejny dzień, a właściwie by plany na dzień następny się posypały…

W hostelowym barze, Paryż, Francja

Bridget Travel Newsletter

2 KOMENTARZE

  1. Też mi się to spodobało 🙂 na dodatek pełna wolność z jednej i drugiej strony. Przewodnik musi się postarać jeśli chce zarobić, więc grupa ma pewność, że dobrze wykona swoją robotę, za co mu chętnie zapłacą. Przewodnik natomiast nie jest odpowiedzialny za grupę (jedynie do pewnego stopnia). W ten sposób zarabiają podobno tyle samo, co przewodnicy opłaceni z góry albo i więcej. Firma działa w wielu miastach europejskich, również w Londynie.

  2. Super wpis. Podoba mi się system wynagrodzenia za wykonaną pracę według uznania. Nigdy nie widziałam czegoś takiego w praktyce. Dobrze wiedzieć!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here