Słowo wstępu

Planując podróż na Kubę wielokrotnie biłam się z myślami. Zastanawiałam się czy to wszystko ma sens, czy dam sobie radę. No bo wiesz, jeśli chodzi o egzamin z odczytywania ludzkich intencji, to nieraz go oblałam. Zastanawiałam się czy moja intuicja będzie na tyle czujna, żeby móc wyczuć niebezpieczeństwo. Moje lęki podsycały pytania znajomych i rodziny o to, czy się nie boję.

No bo jak tak mogę zostawić męża w domu i wyruszyć sama w nieznane?

Z jednej strony bałam się jak cholera, a z drugiej czułam, że powinnam to zrobić, że to będzie krok milowy. Że znów się czegoś istotnego o sobie nauczę, zdobędę doświadczenie, a co najważniejsze, będę silniejsza. No bo skoro dałam sobie radę w nieznanym terenie, to dam radę również w innych aspektach życia. Przede wszystkim w tym najważniejszym – dążeniu do spełniania marzeń. Ekhm, powinnam powiedzieć – realizowania planów i wypełnianiu swojej misji. Bo to, że „nie mam marzeń, ale mam plany”, to zakorzeniło się w mojej głowie już dawno. Tylko czasem ciężko było przyznać przed samą sobą, że trudno mi uznać te plany za realne.

Teraz jestem już bogatsza o doświadczenia i inaczej rozumiem stwierdzenie R.Sharma, że mogę być jedyną osobą, która wierzy w swoje marzenia. Co w praktyce przekłada się na fakt, że jeśli jest coś co mi w duszy gra i wiem i wierzę, że jest to dla mnie ważne, to nieistotne jest „co powiedzą ludzie”. Ważne jest jednak by odwalić ten kawał ciężkiej roboty, który przybliży mnie do celu. Nawet jeśli okaże się, że zdobyty cel nie cieszy, też jest dobrze. Najważniejszym jest, by przeżyć swoje życie z pasją, a nie po kawałku, jakby na próbę, ostrożnie, co by się nie potknąć. Uznałam też za fakt jeszcze klika innych stwierdzeń R. Sharma. Jak na przykład to, że jeśli się czegoś zbytnio nie boimy, to również zbyt dużo się nie rozwiniemy. Wzrastamy (nawet jeśli upadniemy), właśnie w tych najtrudniejszych momentach.

Z głową pełną pięknych haseł, słowami otuchy, zawartymi w historii innych osób i ze skrzydłami dodanymi przez najbliższych, wyruszyłam w swoją pierwszą podróż w pojedynkę.

Pociągiem parowym do Valle de Los Ingenios
Pociągiem parowym do Valle de Los Ingenios

Dziś, kiedy już wróciłam z wojaży i grzeję się w ciepełku domowego ogniska, przedstawię ci zalety i wady podróży w pojedynkę. Kolejność przypadkowa. Nie chodzi tu jednak o ocenę, czy lepiej podróżować samemu, czy w towarzystwie. Chodzi raczej o to byś był świadom, z czym jest związana dana forma podróżowania i na co się piszesz wybierając jedną czy drugą. Lista jest subiektywna.

Zalety podróżowania w pojedynkę:

  • Wolność w działaniu i decydowaniu

Będąc swoim własnym towarzyszem, tylko ty decydujesz dokąd pojedziesz i co będziesz robił. Nie jesteś od nikogo zależny. Jeśli masz ochotę zostać w jakimś miejscu dłużej – zostajesz, jeśli nie – wyjeżdżasz. Decyzje możesz podjąć z dużym wyprzedzeniem lub właśnie w tej samej chwili. Również tylko i wyłącznie od ciebie zależy gdzie i co będziesz jadł i z jakich atrakcji skorzystasz. Czy skręcisz w lewo, czy może pójdziesz jeszcze kawałek prosto albo tak jak poprowadzi ścieżka. Również tylko ty decydujesz, czy skorzystasz z taksówki, czy może pójdziesz 5 km pieszo, by dotrzeć do planowanego miejsca. Albo też skręcisz w innym kierunku, bo właśnie coś cię bardziej zainteresowało. Rozumiesz, całkowita wolność wyboru. Mając towarzyszy, często szuka się wspólnego środka, tak żeby wszyscy byli zadowoleni i nie koniecznie będzie to coś, co ty chciałeś zrobić.

  • Inni ludzie i relacje z nimi

Kiedy jesteś sam, często się zdarza, że znika ta bariera pomiędzy obcymi sobie ludźmi. Szczególnie jeśli jedzie się na tym samym wózku. Łatwiej rozpocząć rozmowę, zagadać, jak również i innym jest jakby łatwiej dotrzeć do ciebie. Kiedy jesteśmy w towarzystwie, tworzy się taka niewidzialna bańka, która czasem może odstraszać obcych. No bo np. nie chcą przeszkadzać w rozmowie lub też nie wiedzą jak towarzystwo zareaguje na „intruza”. To może drobna rzecz, ale czasem ma ogromne znaczenie. Zmienia się też nasze patrzenie na świat i otoczenie, jak również na siebie. Jesteśmy bardziej otwarci na innych, na wydarzenia. Jeśli nie przypadnie ci do gustu nowo poznana osoba, łatwo jest się rozstać. Unikasz też wielu problemów, kłótni, nieścisłości i ogólnie tak zwanej kwasoty w relacjach z innymi.

  • Drobnostki

Kiedy jesteś sam, nie tylko łatwiej o nowe znajomości, ale też o drobne rzeczy jak podwózka, załatwienie pewnych spraw, czy chociażby wykupienie biletu na autobus lub imprezę, którą jesteś zainteresowany, a na które ciężko się jest dostać. Czasem może się zdarzyć, że otrzymasz nieoczekiwaną pomoc, która byłaby mało prawdopodobna w większym gronie, a akty uprzejmości są bardziej szczere. Czasem może usłyszysz o czymś, czego rozmówca nie chciałby wyjawić w większym gronie. Czy znasz to uczucie, kiedy będąc w towarzystwie ktoś dla ciebie z czegoś rezygnuje albo robi coś, na co nie koniecznie ma ochotę? Niezbyt przyjemne, prawda? No właśnie, kiedy jesteś sam, znika poczucie winy, że znów się zatrzymałeś żeby zrobić fotkę albo zaglądając do tej książki, która cię dopiero co   zainteresowała.

  • Jesteś sobą

Często się zdarza tak, że na co dzień ubierasz maski, w zależności od miejsca, sytuacji i otaczających cię ludzi. Dostosowujesz się. Kiedy podróżujesz w swoim własnym towarzystwie, to się zmienia. Nie zastanawiasz się jak cię będą oceniać inni, co powiedzą i co w ogóle pomyślą. Czy spodobasz im się bez makijażu i z tymi dodatkowymi fałdkami lub kościstymi biodrami. Masz czas na zastanowienie się nad tym, kim tak naprawdę jesteś i czego chcesz od życia. Czasem rodzi się coraz więcej pytań, na które ciężko znaleźć odpowiedzi.

  • Odpowiedzialność i samodzielność

Będąc zdanym tylko na siebie, uczysz się odpowiedzialności za swoje własne życie i wybory. Chcąc nie chcąc musisz podjąć decyzję i ponieść jej całkowite konsekwencje.

Kiedy podróżujesz w towarzystwie, często czujesz się odpowiedzialny za kompanów, szczególnie kiedy nie wszystko idzie zgodnie z planem. Kiedy jesteś sam, jesteś odpowiedzialny tylko za siebie, jest jakby lżej. Uczysz się też lub przypominasz sobie jak to jest być samodzielnym. Kiedy znajdujesz się w swoje strefie komfortu, idziesz kolejny raz tą samą ścieżką i przebywasz w tym samym gronie ludzi, czasem można o tym zapomnieć. Szczególnie jeśli wykonujesz czynności, do których już przywykłeś i nie wiąże się to ze zbyt wieloma wyzwaniami. Czasem bardziej liczymy na innych, niż na siebie. Czasem mamy tendencję do zrzucania odpowiedzialności za nasze życie na otoczenie. Na rząd, pracodawcę lub najbliższe osoby. Tymczasem, jak pokazują przykłady osób, które w życiu zaszły daleko i uparcie, mimo porażek, dążyły do celu, nasuwa się stwierdzenie, że to my sami jesteśmy za nasz życie odpowiedzialni. Oczywiście, nasze środowisko i inni ludzie mają na nie wpływ, ale tylko w takim stopniu, w jakim im na to pozwolisz.

Jeżeli masz trudniej niż inni, nie oznacza, że jesteś na przegranej pozycji, a jedynie to, że musisz popracować troszkę więcej i być może ciężej by dojść tam, gdzie pragniesz.

  • Sposób w jaki odbierasz świat

Podróżując w pojedynkę często masz dużo czasu na przemyślenia o charakterze egzystencjalnym, czasem może tego czasu jest zbyt dużo. Nieraz jesteś zmuszony żeby zastanowić się nad swoimi wartościami i sposobem patrzenia na świat. Szczególnie jeśli spotykasz się z czymś co cię szokuje lub zadziwia. Jeśli jesteś typem myśliciela jak ja, to pewnie wielokrotnie będziesz się zastanawiał dlaczego jest tak, a nie inaczej. Ale to dobrze. Poszukiwania odpowiedzi na pytania, może cię zaprowadzi w takie miejsca, o których istnieniu nawet nie wiedziałeś. Jeśli tylko starczy ci odwagi i chęci na poszukiwania.

Starsza Pani w Trynidadzie, Kuba

Wady podróżowania w pojedynkę:

  • Samotność

Nawet jeśli bardzo lubisz swoje własne towarzystwo, może się zdarzyć, że będziesz się czuł samotny. Jak to mówią, „człowiek jest zwierzęciem stadnym”, co równa się z tym, że potrzebujemy towarzystwa innych ludzi. Ta wada podróżowania w pojedynkę daje się szczególnie we znaki kiedy masz zbyt dużo czasu na myślenie lub podróżujesz dłuższy czas, a wiesz, że w domu czeka na ciebie na przykład twoja druga połówka lub też rodzina, czy przyjaciele. Jakkolwiek fajnie jest poznawać nowych ludzi, to jednak ci, którzy rozumieją cię najlepiej, dają najwięcej radości.

  • Bezpieczeństwo i zdrowie

Podróżując w pojedynkę często jesteśmy łatwiejszym „łupem” dla potencjalnych oszustów, złodziei, czy innego typu kryminalistów. Jasne, trzeba mieć głowę na karku, wiedzieć jak się obronić, zachowywać zasady bezpieczeństwa, ale jak by nie było, każdy popełnia błędy. Kiedy jesteś sam, nie ma ich kto skorygować. Ważnym aspektem jest również zdrowie. Kiedy źle się poczujesz, a nie ma wokół ciebie towarzysza, czy towarzyszy, czujesz się niepewnie. Pojawia się strach o własne zdrowie, a w niektórych przypadkach nawet o życie. To chyba najgorszy moment, w którym samotność doskwiera najbardziej i chciałbyś by był obok ciebie ktoś, kto zadba o Twoje dobro.

  • Koszty podróży

Często się zdarza, że podróżowanie w pojedynkę w ostatecznym rozrachunku wychodzi drożej. W miejscach, w których zakwaterowanie jest liczone za pokój, a nie za osobę. W sytuacjach, w których musisz lub chcesz skorzystać z taksówki jako formy transportu. Czasem nawet koszty wyżywienia. Może się zdarzyć tak, że porcje są tak duże, że starczą dla dwóch osób, a i tak najesz się do syta. W takich momentach może będziesz zmuszony zrezygnować z planowanej atrakcji lub wybrać inną, która nie zrujnuje twojego budżetu.

  • Drobnostki

Czasem to one właśnie przeważają szalę, czy wrócisz zadowolony ze swojej podróży. Znasz efekt kropli, która drąży skałę? Właśnie o to mi chodzi. Czasem brak kompana, z którym będziesz mógł podzielić swoje radości i smutki, będzie ci strasznie doskwierał. Albo chociażby moment, w którym będziesz miał już dosyć pstrykania sobie selfie i wolałbyś żeby ktoś to dla ciebie zrobił. A najlepiej żeby uwieczniał te chwile, o których ty byś nawet nie pomyślał. Czasem zabraknie kogoś, kto potrzyma za rękę, podniesie na duchu lub popchnie do przodu, kiedy zwątpisz lub zabraknie ci sił. Rozumiesz, te momenty kiedy chciałbyś najbardziej by ktoś ci towarzyszył. Ktoś kto zna cię od podszewki. Ktoś przy kim nie będziesz musiał nic wyjaśniać, bo zrozumie cię bez słów.

  • Utracone szanse

Będąc w towarzystwie osób o różnych charakterach, często uczymy się nowych rzeczy lub mamy szansę skorzystać z posiadanych przez nich informacji. (Nie)stety nie da rady być specjalistą w każdej dziedzinie albo wiedzieć wszystko. Jeśli jesteś typem zachowawczym może być ci trudniej nawiązać nowe znajomości czy chociażby rozpocząć rozmowę. Czasem twoi towarzysze mogą zabrać cię w miejsca, o których nie wiedziałeś albo zdobyć informację, czy na przykład bilety, których tobie być może by się nie udało.

Podsumowanie listy wad i zalet podróżowania w pojedynkę

Powyżej przedstawiłam ci listę wad i zalet podróżowania w pojedynkę. Powyższe skonsultowałam z innymi osobami podróżującymi w ten sam sposób i nasze spostrzeżenia praktycznie się pokryły. Celowo nie wspomniałam o samotnym podróżowaniu,a o podróżowaniu w pojedynkę z dwóch powodów. Po pierwsze, hasło „samotne” źle mi się to kojarzy, a podróżowanie w swoim własnym towarzystwie może być właśnie twoim najcenniejszym doświadczeniem. Po drugie, tak na prawdę rzadko jest się samemu. Często spotykamy innych podróżujących, czy społeczności lokalne. No chyba, że jedziesz w rejony niezamieszkałe albo przez cały pobyt zamkniesz się w swoim pokoju. Nie oznacza to jednak, że zawsze będziesz się czuł komfortowo, czy będąc samemu, czy też podróżując samemu. Wybór zależy od ciebie, ale polecam spróbować samodzielnego podróżowania, chociażby po to, żeby się dowiedzieć, czy to dla ciebie, czy nie, jeśli wciąż zadajesz sobie to pytanie 🙂

Czy jest jeszcze coś, co chciałbyś dodać do tej listy? A może masz inne doświadczenia? Podziel się nimi w komentarzu na dole lub też na mojej stronie na Facebooku. Upewnij się, że już ją polubiłeś, wtedy masz szansę pozostać na bieżąco. A będzie się działo dużo, bo na temat Kuby mam do powiedzenia wiele 😉 Zresztą, nie tylko na ten temat…

Bridget Travel Newsletter

2 KOMENTARZE

  1. Po tylu samotnych wyjazach zauważyłam też, że podróżowanie samemu uczy nas egoizmu, bo przecież zawsze robimy to co chcemy bez konsultacji z nikim. Tak się zastanawiam, czy jeszcze umiałabym wyruszyć z kimś w podróż. Mimo wszystko na razie zdecydowanie samemu 🙂

    • Ciekawe spostrzeżenie Teresko 🙂 zdrowy egoizm jest wskazany. Dodaje nam on pewności siebie i odwagi. Myślę, że gdybyś znalazła odpowiednie towarzystwo, to podróżowanie z kimś też dałoby Ci dużo radości, tylko musiałabyś się przestawić troszkę 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here